FUTUREblog :: design, ekologia, architektura pavcio83@interia.pl
czwartek, 29 października 2009
BMW Lovos - unikalna jedność w 260-kawałkowej różnorodności

Okazuje się, że samochód to zarówno fantastyczna platforma dla puszczania wodzy fantazji, jak i całkiem pojemny język wyrazu. Pojazd, który służy nam wyłącznie w dojeżdżaniu do biura, może być bowiem czymś zgoła innym, niż to co zakorzenione jest od dawna w powszechnej świadomości, jako finezyjnie powyginane pudło na czterech kółkach. Bezdyskusyjnie udowadnia to swoim projektem Anne Forschner, 24-letnia absolwentka Uniwersytetu Pforzheim.
Jej BMW Lovos to dosyć trudny do opisania concept, którego wygląd oscyluje pomiędzy nastroszonym jeżozwierzem, a buszującym w korycie rzeki łososiem. Karoseria pojazdu składa się z 260 identycznych części, przypominających do wyboru - rybie łuski albo małe komórki. Każda z nich jest mobilna, może otwierać się i zamykać, a także kierować w stronę słońca (jako ogniwo słoneczne) oraz stanowić opór dla powietrza (jako powietrzny hamulec).
Dodatkowe dwanaście łusek tworzy strukturę każdego z czterech kół. Kiedy samochód zaczyna się poruszać, łuski błyskawicznie składają się w kształt turbiny, transformując koła w niezwykle wydajny system chłodzenia układu hamulcowego, jak i całego podwodzia.
Opis Lovosa, który widnieje na stronie niemieckiej projektantki, prezentuje głębszą filozofię projektu. Ideą zasadniczą jest przełamanie standardowego wizerunku samochodu, jako obiektu złożonego z określonej sumy części. Artystka uprawia językową grę, w której zamazuje granice pomiędzy pojęciami całości, części, wnętrza i zewnętza. 260 identycznych, mobilnych i wymienialnych części, tworzy jednolitą indywidualność tego autka, symbolizując świat różorodności, łączących się w całości konsumowanego przez nas obiektu. Jest to także pytanie o przyszłość projektowania aut, której wyraźnym horyzontem jest era ekologicznego designu i nowe problemy przed którymi staje współczesna motoryzacja.



Okazuje się, że samochód to zarówno fantastyczna platforma dla puszczania wodzy fantazji, jak i całkiem pojemny język wyrazu. Pojazd, który służy nam wyłącznie w dojeżdżaniu do biura, może być bowiem czymś zgoła innym, niż to co zakorzenione jest od dawna w powszechnej świadomości, jako finezyjnie powyginane pudło na czterech kółkach. Bezdyskusyjnie udowadnia to swoim projektem Anne Forschner, 24-letnia absolwentka Uniwersytetu Pforzheim.

Jej BMW Lovos to dosyć trudny do opisania concept, którego wygląd oscyluje pomiędzy nastroszonym jeżozwierzem, a buszującym w korycie rzeki łososiem. Karoseria pojazdu składa się z 260 identycznych części, przypominających do wyboru - rybie łuski albo małe komórki. Każda z nich jest mobilna, może otwierać się i zamykać, a także kierować w stronę słońca (jako ogniwo słoneczne) oraz stanowić opór dla powietrza (jako powietrzny hamulec).

Dodatkowe dwanaście łusek tworzy strukturę każdego z czterech kół. Kiedy samochód zaczyna się poruszać, łuski błyskawicznie składają się w kształt turbiny, transformując koła w niezwykle wydajny system chłodzenia układu hamulcowego, jak i całego podwodzia. 



Opis Lovosa, który widnieje na stronie niemieckiej projektantki, prezentuje głębszą filozofię projektu. Ideą zasadniczą jest przełamanie standardowego wizerunku samochodu, jako obiektu złożonego z określonej sumy części. Artystka uprawia językową grę, w której zamazuje granice pomiędzy pojęciami całości, części, wnętrza i zewnętza. 260 identycznych, mobilnych i wymienialnych części, tworzy jednolitą indywidualność tego autka, symbolizując świat różorodności, łączących się w całości konsumowanego przez nas obiektu. Jest to także pytanie o przyszłość projektowania aut, której wyraźnym horyzontem jest era ekologicznego designu i nowe problemy przed którymi staje współczesna motoryzacja.




Galerię zdjęć możecie obejrzeć tutaj.
Źródło: anneforschner.de, tranism.com

18:13, pavcio83
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 października 2009
Jak dobrze wyspać się w drodze do pracy?

 

Śpimy coraz mniej. Coraz rzadziej się wysypiamy. Coraz częściej chorujemy. Fakty są brutalne. Praca biurowa trawi życie nawet najszczęśliwszych i najlepiej dobranych par, które nie tak dawno radowały się perspektywą wspólnego wieczoru, a dziś czyni z najzwyklejszej, wieczornej kolacji wielkie wyrzeczenie. Kolacja, szkło kontaktowe i do łóżka, bo rano trzeba wstać... i tak aż do emerytury. Smutne.
Najgorzej mają jednak Ci, którzy aby pokonać codzienną trasę dom-biuro, muszą przebić się przez jakąś zakorkowaną wylotówkę i centrum, marnując na to średnio 2-3 godziny dziennie. ...a gdyby tak przespać ten stracony czas?
Właśnie taką funkcję ma spełniać Saucer. Oto samosterowny hotel, który umożliwi Wam dodanie kilku godzin snu do codziennego rytmu, bądź też odsłoni nowe możliwości: długodystansowe i samotnicze wojaże po Europie, bezkolizyjny powrót z zakrapianej imprezy, przywrócenie normalnego życia seksualnego...
Pojazd wyposażony jest w unikalny system sterowania, oparty na kilku programistycznych konsolach, umożliwiających w pełni sprawną funkcję auto-pilota na standardowych trasach. Wewnątrz dźwiękoszczelnej kabiny, oprócz łóżka, znajdzie się również miejsce na drobne prace biurowe, rozrywkę i relaks (z ekspresem do kawy na usb).
Źródło: tuvie.com



Śpimy coraz mniej. Coraz rzadziej się wysypiamy. Coraz częściej chorujemy. Fakty są brutalne. Praca biurowa trawi życie nawet najszczęśliwszych i najlepiej dobranych par, które nie tak dawno radowały się perspektywą wspólnego wieczoru, a dziś czyni z najzwyklejszej, wieczornej kolacji wielkie wyrzeczenie. Kolacja, szkło kontaktowe i do łóżka, bo rano trzeba wstać... i tak aż do emerytury. Smutne.

Najgorzej mają jednak Ci, którzy aby pokonać codzienną trasę dom-biuro, muszą przebić się przez jakąś zakorkowaną wylotówkę i centrum, marnując na to średnio 2-3 godziny dziennie. ...a gdyby tak przespać ten stracony czas? 

Właśnie taką funkcję ma spełniać Saucer. Oto samosterowny hotel, który umożliwi Wam dodanie kilku godzin snu do codziennego rytmu, bądź też odsłoni nowe możliwości: długodystansowe i samotnicze wojaże po Europie, bezkolizyjny powrót z zakrapianej imprezy, przywrócenie normalnego życia seksualnego...

Pojazd wyposażony jest w unikalny system sterowania, oparty na kilku programistycznych konsolach, umożliwiających w pełni sprawną funkcję auto-pilota na standardowych trasach. Wewnątrz dźwiękoszczelnej kabiny, oprócz łóżka, znajdzie się również miejsce na drobne prace biurowe, rozrywkę i relaks (z ekspresem do kawy na usb). 





Design: John Bukasa

Źródło: tuvie.com

 

Futurystyczny Rebel pomknie po śniegu, skałach, błocie... /wpisz propozycję/

 

Te cacko ktoś z pewnością powinien sprezentować TOPRowcom na ich 100 urodziny. The Rebel to projekt agencji Snowcat, w pełni gotowy do wdrożenia i masowej produkcji. Jego największe zalety to moc, oszczędność i wyjątkowa funkcjonalność. Kabina kierowcy przymocowana jest do wielkiej gąsienicy, zastępującej tradycyjne koła, dając kierowcy przyczepność na rozmaitych, niestandardowych powierzchniach. Górna część posiada możliwość obrotu o 180 stopni, znacznie rozszerzając kontrolę nad kierunkiem jazdy. Przeźroczysta, szklana kabina może też zmieniać kolor na czerwony, aby zasygnalizować misję ratunkową.
Źródło: tuvie.com


Te cacko ktoś z pewnością powinien sprezentować TOPRowcom na ich 100 urodziny. The Rebel to projekt agencji Snowcat, w pełni gotowy do wdrożenia i masowej produkcji. Jego największe zalety to moc, oszczędność i wyjątkowa funkcjonalność. Kabina kierowcy przymocowana jest do wielkiej gąsienicy, zastępującej tradycyjne koła, dając kierowcy przyczepność na rozmaitych, niestandardowych powierzchniach. Górna część posiada możliwość obrotu o 180 stopni, znacznie rozszerzając kontrolę nad kierunkiem jazdy. Sszklana kabina może też zabarwiać się na czerwono, aby zasygnalizować misję ratunkową.



Więcej projektów: formsache.co.at

Źródło: tuvie.com

 

BMW M3 z wdziękiem podbija Los Angeles

Ultraszybki BMW M3 mknący po uśpionych ulicach Los Angeles, w dodatku z dziką pięknością na siedzeniu pasażera i świetnym podkładem muzycznym... mmm, to jest to, co misie lubią najbardziej! Znakomity klip wykonany przez Mouse McCoy'a dla agencji Bandito Garage, specjalizujacej się w reklamie TV i product placement. Smaczny kawałek świetnej rozrywki.

Źródło: zercustoms.com

 

Szpiegowskie zdjęcia odświeżonego BMW 3 Coupe

 

Portal carscoop.blogspot.com opublikował szpiegowskie zdjęcia świeżutkiego BMW 3 Coupe, po drobnym faceliftingu. Zmiany są rzeczywiście kosmetyczne, autko wydaje się troszkę bardziej obłe, co powoduje wrażenie lekkiego wydłużenia. Z tyłu zmieniły się profile tylnich świateł oraz zderzak, który jest jakby bardziej "wtopiony" w karoserię pod bagażnikiem. Z przodu doskonale widać zmienione otwory powietrzne i nieco odświeżony grill.
Zmiany wewnętrzne zbliżone są do modeli Sedan i Touring 2010, czyli zmiana wykończenia, włącznie z siedzeniami i polepszona wersja systemu iDrive.
Samochód powinien pojawić się w sprzedaży na wiosnę 2010.
Źródło:carscoop.blogspot.com


Portal carscoop.blogspot.com opublikował szpiegowskie zdjęcia świeżutkiego BMW 3 Coupe, po drobnym faceliftingu. Zmiany są rzeczywiście kosmetyczne, autko wydaje się troszkę bardziej obłe, co powoduje wrażenie lekkiego wydłużenia. Z tyłu zmieniły się profile tylnich świateł oraz zderzak, który jest jakby bardziej "wtopiony" w karoserię pod bagażnikiem. Z przodu doskonale widać zmienione otwory powietrzne i nieco odświeżony grill. 

Zmiany wewnętrzne zbliżone są do odświeżonych modeli Sedan i Touring 2010, czyli zmiana wykończenia, włącznie z siedzeniami i polepszona wersja systemu iDrive.






Samochód powinien pojawić się w sprzedaży na wiosnę 2010.
Źródło: carscoop.blogspot.com

 

wtorek, 20 października 2009
Skuter do lamusa?

 

Od dawna czekałem na taką inicjatywę. Irański projektant samochodów, a w wolnych chwilach artysta i wolnomyśliciel, Mohammad Ghezel, udowodnił, że duch wolnej i kreatywnej myśli motoryzacyjnej jest wciąż żywy.
eRinGo lokuje pasażera w wygodnej, okrągłej komorze, tworzącej wewnętrzny, stabilny bęben, do którego przymocowane są trzy, zewnętrzne pierścienie-opony. Elektryczny silnik, zamontowany pod siedzeniem, porusza trzema pierścieniami pojazdu, które dzięki swojemu rozłożeniu i pracy żyroskopu, uniemożliwiają przewrócenie się pojazdu, nawet na ostrych zakrętach.
Wewnątrz bębna zmieszczą sie dwie osoby, co zamienia eRinGo w potencjalnie doskonały pomysł na nietypową randkę. Kierownice są dwie, więc złamany zostaje wreszcie podział na kierowce i jego pasażera, dając nam szerokie pole do popisu i możliwość oddania inicjatywy partnerowi;)
"Niestety, w naszym kraju, który wydał na świat wiele unikalnych umysłowości, w polu projektowania i ogólnej kreatywności, nie ma miejsca dla prezentacji naszej twórczości. Nie ma miejsca, w którym moglibyśmy pokazywać nasze prace i nikt tutaj nawet nie ma ochoty ich oglądać." - tak Ghezel skomentował codzienne realia pracy w państwie Iran.
Źródło: wired.com



Od dawna czekałem na taką inicjatywę. Irański projektant samochodów, a w wolnych chwilach artysta i wolnomyśliciel, Mohammad Ghezel, udowodnił, że duch wolnej i kreatywnej myśli motoryzacyjnej jest wciąż żywy.

eRinGo lokuje pasażera w wygodnej, okrągłej komorze, tworzącej wewnętrzny, stabilny bęben, do którego przymocowane są trzy, zewnętrzne pierścienie-opony. Elektryczny silnik, zamontowany pod siedzeniem, porusza trzema pierścieniami pojazdu, które dzięki swojemu rozłożeniu i pracy żyroskopu, uniemożliwiają przewrócenie się pojazdu, nawet na ostrych zakrętach.



Wewnątrz bębna zmieszczą sie dwie osoby, co zamienia eRinGo w potencjalnie doskonały pomysł na nietypową randkę. Kierownice są dwie, więc złamany zostaje podział na kierowce i jego pasażera, dając nam szerokie pole do popisu i możliwość oddania inicjatywy partnerowi;)

"Niestety, w naszym kraju, który wydał na świat wiele unikalnych umysłowości, w polu projektowania i ogólnej kreatywności, nie ma możliwości prezentowania naszej twórczości. Nie ma miejsca, które moglibyśmy zaadoptować do naszych potrzeb i nikt nie ma możliwości oglądania tego, co robimy." - tak Ghezel skomentował codzienne realia pracy projektantów w Iranie.




Więcej prac irańskiego projektanta możecie obejrzeć tutaj.

Źródło: wired.com

 

piątek, 16 października 2009
Czy wiesz co Twoje autko mówi o właścicielu?

 

Amerykanie uwielbiają rankingi, rankingi uwielbiają Amerykanów. Forbes specjalizuje się w rankingach, Amerykanie uwielbiają Forbesa. Za każdym rankingiem stoją statystyki, a w tej dziedzinie Forbes jest niekwestionowanym liderem, wydając rocznie grube miliony na unikalne raporty, prześwietlając tym samym każdą (poczytną) dziedzinę życia Amerykanów. W trakcie wieczornego rekonesansu trafiłem na ciekawy artykuł o tym, co amerykańskie marki aut mówią o ich właścicielach, albo raczej o tym, jak dana grupa społeczna zamienia się w grupę wyznawczą danego produktu. Postanowiłem zaryzykować smaczne streszczenie;)
Scion
Średnia wieku nabywców Toyoty to 55 lat, lecz w przypadku jej dziecka, wynik ten raptownie spada w dół. Marka podbija światowe drogi od zaledwie siedmiu lat, lecz już w tej chwili gwarantuje japońskiemu producentowi popularność wśród amerykańskich studentów. Średnia wieku rycerza Scion'u to zaledwie 25-lat, a dodatkowo trzeba podkreślić, że to bardzo lojalny wojownik - 76% spośród kupców, którzy na początku swojej przygody z motoryzacją wybrali właśnie tę markę, dziś śmiga prorodzinną Toyotą.
Toyota
Jedna na cztery Toyoty parkuje co wieczór w garażu domku jednorodzinnego, co czyni z niej najbardziej popularną markę wśród amerykańskich familii. Średnia wieku właścicieli (coraz bardziej pojemnych) japończyków to 55 lat, spóśród których, aż 70% to małżeństwa. Dodać też należy, że ponad 60% ma także ukończone studia wyższe, co dodatkowo podkreśla elitarność tego wyboru.
Rolls-Royce
Nic nowego - jedyną stałą demograficzną dla tej marki jest tłusty portfel, niezależnie od tego czy wykonano go z prawdziwej skóry, czy z kreszu i zapięto na rzepę. Na tylnim siedzeniu lubi od czasu do czasu przeciągnąć się zarówno Królowa Elżbieta, która wysoko ceni tradycjonalne wyroby szlachetnego pochodzenia, jak i T-Pain, czyli typowy, nadziany król rapu, którego pasją jest kolekcjonowanie (32 unikalne autka w stajni) i dobry tuning...
Mini Cooper
Przęcietny nabywca tej perełki to zazwyczaj bogaty snob, którego roczne zarobki przekraczają 350 tysięcy złotych, a poza tym trudno go zaklasyfikować do jakiejkolwiek specyficznej grupy demograficznej. Nathalie Bauters, rzecznik prasowy Mini USA, dzieli konsumentów tej marki na cztery grupy: entuzjaści marki, którzy kojarzą ją bezpośrednio z tradycją rajdową; amatorzy dizajnu, ceniący minimalistyczną elegancję tego autka; "społecznościowi wymiatacze", którzy marzą o wstąpieniu do elitarnej wspólnoty Mini (coś jak Apple); oraz benzynowi dusigrosze, którzy decydują się na tego uroczego maluszka, aby zaoszczędzić na paliwie.
Lexus
Po Lexusa sięgają zazwyczaj dobrze wykształceni tradycjonaliści, z całkiem głęboką kieszenią. Miażdżącą, 71% rzeszę nabywców tej marki, stanowią absolwenci wyższych studiów. Średnia wieku to 56 lat i w 3/4 są to stateczni małżonkowie.
Honda
Zaś wśród klientów Hondy zdecydowanie przeważają pragmatycy, dodatkowo z reguły są to absolwenci koledżu. Nie dbają o wizerunek, bardziej o wyniki i funkcjonalność ich maszyn. Warto jednak odnotować, że 3% spośród nich nie korzysta z Internetu...
Ford
Demograficzny wizerunek nabywców Forda nie jest zbyt korzystny dla tej marki. Tylko 45% spośród nich posiada wyższe wykształcenie i aż 12% nie korzysta z Internetu! PR-owcy nie pozostają bierni i za wszelką cenę próbują walczyć o młodego konsumenta. Tę misję stara się realizować chociażby system Ford Sync, wyprodukowany przez Microsoft, który umożliwia obsługę urządzeń Bluetooth, jak np. odtwarzanie muzyki z iPod'a, czy oglądanie DVD bezpośrednio z laptopa. Kierowca może również wywołać ulubioną piosenkę poprzez komendę głosową.
Chevrolet
Podobnie jak Ford, producent aut z Detroit musi zmierzyć się z reputacją swoich odbiorców, którzy stereotypowo odbierani są jako ludzie zacofani... aż 13% spośród nich nigdy nie korzystało z Internetu, a tylko 35% posiada wyższe wykształcenie.
Buick
2/3 spóśród właścicieli tej marki przekroczyło już 55 rok życia, a ich roczne zarobki to (zaledwie) 225 tysięcy złotych. Jednak Buick skutecznie włącza się w walkę o młodszego klienta proponując takie modele jak LaCrosse, które odmłodziło grupę nabywców średnio o 13%.
Bentley
Ta marka, podobnie jak Rolls Royce, kojarzy się głównie z tłustymi portfelami, lecz ich właściciele ostatnimi czasy coraz częściej przymuszani są do radykalnej diety odchudzającej. Jest to jednak zgodne z filozofią marki, która wzorem angielskiej etykiety, zgadza się na umiar i redukcję ekstrawagancji do minimum. Trzeba jednak wspomnieć, że przeciętny nabywca Bentley'a, posiada przynajmniej 5 milionów dolarów oszczędności;)

Amerykanie uwielbiają rankingi, rankingi uwielbiają Amerykanów. Forbes specjalizuje się w rankingach, Amerykanie uwielbiają Forbesa. Za każdym rankingiem stoją statystyki, a w tej dziedzinie Forbes jest niekwestionowanym liderem, wydając rocznie grube miliony na unikalne raporty, prześwietlając tym samym każdą (poczytną) dziedzinę życia Amerykanów. W trakcie wieczornego rekonesansu trafiłem na ciekawy artykuł o tym, co amerykańskie marki aut mówią o ich właścicielach, albo raczej o tym, jak dana grupa społeczna zamienia się w grupę wyznawczą danego produktu. Postanowiłem zaryzykować smaczne streszczenie;)

Scion

Średnia wieku nabywców Toyoty to 55 lat, lecz w przypadku jej dziecka, wynik ten raptownie spada w dół. Marka podbija światowe drogi od zaledwie siedmiu lat, lecz już w tej chwili gwarantuje japońskiemu producentowi popularność wśród amerykańskich studentów. Średnia wieku rycerza Scion'u to zaledwie 25-lat, a dodatkowo trzeba podkreślić, że to bardzo lojalny wojownik - 76% spośród kupców, którzy na początku swojej przygody z motoryzacją wybrali właśnie tę markę, dziś śmiga prorodzinną Toyotą.

Toyota

Jedna na cztery Toyoty parkuje co wieczór w garażu domku jednorodzinnego, co czyni z niej najbardziej popularną markę wśród amerykańskich familii. Średnia wieku właścicieli (coraz bardziej pojemnych) japończyków to 55 lat, spóśród których, aż 70% to małżeństwa. Dodać też należy, że ponad 60% ma także ukończone studia wyższe, co dodatkowo podkreśla elitarność tego wyboru. 

Rolls-Royce

Nic nowego - jedyną stałą demograficzną dla tej marki jest tłusty portfel, niezależnie od tego czy wykonano go z prawdziwej skóry, czy z kreszu i zapięto na rzepę. Na tylnim siedzeniu lubi od czasu do czasu przeciągnąć się zarówno Królowa Elżbieta, która wysoko ceni tradycjonalne wyroby szlachetnego pochodzenia, jak i T-Pain, czyli typowy, nadziany król rapu, którego pasją jest kolekcjonowanie (32 unikalne autka w stajni) i dobry tuning...

Mini Cooper

Przęcietny nabywca tej perełki to zazwyczaj bogaty snob, którego roczne zarobki przekraczają 350 tysięcy złotych, a poza tym trudno go zaklasyfikować do jakiejkolwiek specyficznej grupy demograficznej. Nathalie Bauters, rzecznik prasowy Mini USA, dzieli konsumentów tej marki na cztery grupy: entuzjaści marki, którzy kojarzą ją bezpośrednio z tradycją rajdową; amatorzy dizajnu, ceniący minimalistyczną elegancję tego autka; "społecznościowi wymiatacze", którzy marzą o wstąpieniu do elitarnej wspólnoty Mini (coś jak Apple); oraz benzynowi dusigrosze, którzy decydują się na tego uroczego maluszka, aby zaoszczędzić na paliwie.

Lexus

Po Lexusa sięgają zazwyczaj dobrze wykształceni tradycjonaliści, z całkiem głęboką kieszenią. Miażdżącą, 71% rzeszę nabywców tej marki, stanowią absolwenci wyższych studiów. Średnia wieku to 56 lat i w 3/4 są to stateczni małżonkowie.

Honda

Zaś wśród klientów Hondy zdecydowanie przeważają pragmatycy, dodatkowo z reguły są to absolwenci koledżu. Nie dbają o wizerunek, bardziej o wyniki i funkcjonalność ich maszyn. Warto jednak odnotować, że 3% spośród nich nie korzysta z Internetu...

Ford

Demograficzny wizerunek nabywców Forda nie jest zbyt korzystny dla tej marki. Tylko 45% spośród nich posiada wyższe wykształcenie i aż 12% nie korzysta z Internetu! PR-owcy nie pozostają bierni i za wszelką cenę próbują walczyć o młodego konsumenta. Tę misję stara się realizować chociażby system Ford Sync, wyprodukowany przez Microsoft, który umożliwia obsługę urządzeń Bluetooth, jak np. odtwarzanie muzyki z iPod'a, czy oglądanie DVD bezpośrednio z laptopa. Kierowca może również wywołać ulubioną piosenkę poprzez komendę głosową.

Chevrolet

Podobnie jak Ford, producent aut z Detroit musi zmierzyć się z reputacją swoich odbiorców, którzy stereotypowo odbierani są jako ludzie zacofani... aż 13% spośród nich nigdy nie korzystało z Internetu, a tylko 35% posiada wyższe wykształcenie.

Buick

2/3 spóśród właścicieli tej marki przekroczyło już 55 rok życia, a ich roczne zarobki to (zaledwie) 225 tysięcy złotych. Jednak Buick skutecznie włącza się w walkę o młodszego klienta proponując w ofercie 2010 takie modele jak LaCrosse, który odmłodził grupę nabywców średnio o 13%. 

Bentley

Ta marka, podobnie jak Rolls Royce, kojarzy się głównie z tłustymi portfelami, lecz ich właściciele ostatnimi czasy coraz częściej przymuszani są do radykalnej diety odchudzającej. Jest to jednak zgodne z filozofią marki, która wzorem angielskiej etykiety, zgadza się na umiar i redukcję ekstrawagancji do minimum. Trzeba jednak wspomnieć, że przeciętny nabywca Bentley'a, posiada przynajmniej 5 milionów dolarów oszczędności;)

Źródło: forbes.com

 

 

wtorek, 13 października 2009
Mercedes stanie się autem dla każdego?

 

Mercedes-Benz zabrał się do szybkiego nadrabiania kryzysowych strat i obecnie, intensywnie odmienia profil swojej strategii marketingowej (przynajmniej w USA). Analiza trendów konsumenckich wykazała bowiem czarno na białym, że zamiast przepychu i luksusu, zasobniejsi nabywcy aut wybierają bezpieczeństwo i niskie koszty eksploatacji.
Czasy, w których wielkie postaci biznesu, polityki i mediów, olśniewały swoich znajomych "oczobijnymi" markami Bugatti, Ferrari, czy Koenigsegg, dziś odeszły do lamusa. Stanowią jedynie ślad na horyzoncie "pomilenijnego" okresu prosperity. Wywiad Mercedesa ustalił, że w Stanach ożywają na nowo ideały purytańsko-protestanckie - liczy się spryt, inteligencja i długofalowa przedsiębiorczość. W prostszym wydaniu, oznacza to tyle, że najbardziej szanowani są ci, którzy za jak najmniej, robią sobie jak najlepiej. Rodzi się zatem trend inteligentnych rozwiązań, których celem nie jest sam prestiż wyrobu, ile raczej jego użytkownik.
W tym duchu właśnie, Steve Cannon (marketingowiec MB) zadecydował o położeniu głównego akcentu na bezpieczeństwo, we wszelkich przekazach reklamowych tej marki. W swoim wywiadzie dla portalu Automotive News stwierdził, że chce dać nowym nabywcom sygnał, że zakup Mercedesa zwraca się w poczuciu ochrony życia ich właścicieli.
W nowej serii pojazdów klasy E, przeznaczonych do seryjnej produkcji na 2010 rok, Mercedes-Benz wprowadza rozwiązania podwyższające bezpieczeństwo jazdy, znane z ekskluzywnych aut klasy S. Są to min. detektor martwego punktu, tryb nocnej wizji, asystent utrzymywania pasa ruchu, oraz asystent uwagi, który czuwa nad koncentracją kierowcy na trasie.
Odtąd głównym celem marketingowców Mercedes-Benz będzie utrzymywanie nowego prestiżu marki, poprzez przywiązywanie uwagi do ciągłej konkurencyjności na polu innowacji i bezpieczeństwa.



Mercedes-Benz
zabrał się do szybkiego nadrabiania kryzysowych strat i obecnie, intensywnie odmienia profil swojej strategii marketingowej (przynajmniej w USA). Analiza trendów konsumenckich wykazała bowiem czarno na białym, że zamiast przepychu i luksusu, zasobniejsi nabywcy aut wybierają bezpieczeństwo i niskie koszty eksploatacji.

Czasy, w których wielkie postaci biznesu, polityki i mediów, olśniewały swoich znajomych "oczobijnymi" markami Bugatti, Ferrari, czy Koenigsegg, dziś odeszły do lamusa. Stanowią jedynie ślad na horyzoncie "pomilenijnego" okresu prosperity. Wywiad Mercedesa ustalił, że w Stanach ożywają na nowo ideały purytańsko-protestanckie - liczy się spryt, inteligencja i długofalowa przedsiębiorczość. W prostszym wydaniu, oznacza to tyle, że najbardziej szanowani są ci, którzy za jak najmniej, robią sobie jak najlepiej. Rodzi się zatem trend inteligentnych rozwiązań, których celem nie jest sam prestiż wyrobu, ile raczej jego użytkownik. 

W tym duchu właśnie, Steve Cannon (marketingowiec MB) zadecydował o położeniu głównego akcentu na bezpieczeństwo, we wszelkich przekazach reklamowych tej marki. W swoim wywiadzie dla portalu Automotive News stwierdził, że chce dać nowym nabywcom sygnał, że zakup Mercedesa zwraca się w poczuciu ochrony życia ich właścicieli.

W nowej serii pojazdów klasy E, przeznaczonych do seryjnej produkcji na 2010 rok, Mercedes-Benz wprowadza rozwiązania podwyższające bezpieczeństwo jazdy, znane z ekskluzywnych aut klasy S. Są to min. detektor martwego punktu, tryb nocnej wizji, asystent utrzymywania pasa ruchu, oraz asystent uwagi, który czuwa nad koncentracją kierowcy na trasie. 

Odtąd głównym celem marketingowców Mercedes-Benz będzie utrzymywanie nowego prestiżu marki, poprzez przywiązywanie uwagi do ciągłej konkurencyjności na polu innowacji i bezpieczeństwa.

Źródło: 4wheelsnews.com

 

piątek, 09 października 2009
Nagły wysyp conceptów BMW

Dzisiejszy dzień stoi zdecydowanie pod znakiem BMW, który w szelńczym tempie, właściwie jeden po drugim, ujawnił swoje dwie, najnowsze świeżynki. SimpleConcept i CleverConcept to bezemisyjne pojazdy miejskie, stanowiące trzykołowe połączenie skutera i zwykłego auta. Choć szum medialny wokół nowych pojazdów BMW pojawił się już kilka miesięcy temu, właściwie dopiero dziś można było obejrzeć gotowe egzemplarze w monachijskim BMW Museum.
Simple (Sustainable-and-Innovative-Mobility-Product-for-Low-Enegy-consumption) to w rzeczywistości rozubudowany i osłonięty motocykl, w którym siedzi się jak w kokpicie motorówki, albo małego szybowca. Ujeżdżanie go to prawdopodobnie czysta przyjemność, jest tak samo szybko, dynamiczne i elektryzująco, jak przejazd dwukołowcem przez środek zakorkowanego miasta. Przy tym znacznie zmniejsza się ryzyko wypadku, dzięki wzmocnionej kompozytowo karoserii. Jazda jest dodatkowo bezemisyjna, co w sumie sprawia, że prototyp ten może stanowić interesującą alternatywę dla poruszania się po miastach przyszłości.
Zaraz za siedzeniem kierowcy znajduje się też maleńka przestrzeń dla pasażera (a raczej jakieś drobnej pasażerki... wątpie, aby przeciętny bawarczyk wcisnął tam więcej, niż nogę). Dodatkową cechą Simple jest elastyczna hydraulika pojzdu, która uaktywnia się tylko w określonych sytuacjach, co nadaje mu odpowiednią stabilność podczas powolnej jazdy, a z drugiej strony, gdy odpowiednie podzespoły są aktywowane, autko nagle przezwycięża naturalną grawitację, przeciążenia słabną i możemy zabawić się w ostry drifting. Ciekawostką jest też fakt, że do przejechania 100km, Simple potrzebuje zaledwie 6kWh, co zbliża go energożernie do dwóch potężnych zestawów kina domowego.
Clever (Compact-Low-Emission-VEhicle-for-uRban-Transport) to dosyć sędziwy projekt, uruchomiony prawie siedem lat temu. Głównym jego sponsorem jest UE, która w programie dotacyjnym miała na celu zasponsorowanie powstania idealnego pojazdu miejskiego. Nad prototypem pracowały również trzy ośrodki akademickie, oraz wielu dodatkowych producentów. Tak czy siak, produkcją i projektem dowodziło BMW.
Co wyróżnia Clever jako pojazd miejski? Waga (400 kilogramów), wielkość (3 x 1 x 1,4 metra), superopływowość, oraz to samo, co w przypadku Simple - przyjemność prowadzenia motocykla, z jednoczesnym zachowaniem bezpieczeństwa typowego auta. Zastosowano w nim również system kontroli przechylania, choć maksymalne wychylenie zwiększa się w tym wypadku, aż do 45 stopni. Kierownica ma kształt litery H, która zwiększa ilość przestrzeni w kokpicie, a równocześnie ma za zadanie zmniejszać odśrodokowo energię podczas kolizji. Clever jest zatem ekoprzyjazny, ekonomiczny, supersterowny i zapewnia bezpieczeństwo porównywalne z bolidem Formuły 1.
Oba pojazdy to kolejny dowód na to, że wkrótce czeka nas wielki zalew ekologicznych motoaut, które stanowią wielką obetnicę odkorkowania europejskich miast, oraz znacznego spadku liczby zabitych i rannych w wypadkach...

Dzisiejszy dzień stoi zdecydowanie pod znakiem BMW, który w szelńczym tempie, właściwie jedną po drugiej, ujawnił swoje dwie, najnowsze świeżynki. SimpleConcept i CleverConcept to bezemisyjne pojazdy miejskie, stanowiące trzykołowe połączenie skutera i zwykłego auta. Choć szum medialny wokół nowych pojazdów BMW pojawił się już kilka miesięcy temu, właściwie dopiero dziś można było obejrzeć gotowe egzemplarze w monachijskim BMW Museum.


Simple (Sustainable-and-Innovative-Mobility-Product-for-Low-Enegy-consumption) to w rzeczywistości rozubudowany i osłonięty motocykl, w którym siedzi się jak w kokpicie motorówki, albo małego szybowca. Ujeżdżanie go, to prawdopodobnie czysta przyjemność, jest tak samo szybko, dynamiczne i elektryzująco, jak przejazd dwukołowcem przez środek zakorkowanego miasta. Przy tym znacznie zmniejsza się ryzyko wypadku, dzięki wzmocnionej kompozytowo karoserii. Jazda jest dodatkowo bezemisyjna, co w sumie sprawia, że prototyp ten może stanowić interesującą alternatywę dla poruszania się po miastach przyszłości.

Zaraz za siedzeniem kierowcy znajduje się też maleńka przestrzeń dla pasażera (a raczej jakieś drobnej pasażerki... wątpie, aby przeciętny bawarczyk wcisnął tam więcej, niż nogę). Dodatkową cechą Simple jest elastyczna hydraulika pojzdu, która uaktywnia się tylko w określonych sytuacjach, co nadaje mu odpowiednią stabilność podczas powolnej jazdy, a z drugiej strony, gdy odpowiednie podzespoły są aktywowane, autko nagle przezwycięża naturalną grawitację, przeciążenia słabną i możemy zabawić się w ostry drifting. Ciekawostką jest też fakt, że do przejechania 100km, Simple potrzebuje zaledwie 6kWh, co zbliża go energożernie do dwóch potężnych zestawów kina domowego.

Clever (Compact-Low-Emission-VEhicle-for-uRban-Transport) to dosyć sędziwy projekt, uruchomiony prawie siedem lat temu. Głównym jego sponsorem jest UE, która w programie dotacyjnym postawiła cel powstania idealnego pojazdu miejskiego. Nad prototypem pracowały również trzy ośrodki akademickie, oraz wielu dodatkowych producentów. Tak czy siak, produkcją i projektem dowodziło BMW.

Co wyróżnia Clever jako pojazd miejski? Waga (400 kilogramów), wielkość (3 x 1 x 1,4 metra), superopływowość, oraz to samo, co w przypadku Simple - przyjemność prowadzenia motocykla, z jednoczesnym zachowaniem bezpieczeństwa typowego auta. Zastosowano w nim również system kontroli przechylania, choć maksymalne wychylenie zwiększa się w tym wypadku, aż do 45 stopni. Kierownica ma kształt litery H, która zwiększa ilość przestrzeni w kokpicie, a równocześnie ma za zadanie zmniejszać odśrodokowo energię podczas kolizji. Clever jest zatem ekoprzyjazny, ekonomiczny, supersterowny i zapewnia bezpieczeństwo porównywalne z bolidem Formuły 1.

Oba pojazdy to kolejny dowód na to, że wkrótce czeka nas wielki zalew ekologicznych motoaut, które stanowią wielką obetnicę odkorkowania europejskich miast, oraz znacznego spadku liczby zabitych i rannych w wypadkach...

Na koniec jeszcze więcej zdjęć Simple i Clever.

Źródło: bmwblog.com

czwartek, 08 października 2009
Kolejny skuterowy czterokołowiec, tym razem Nissana

Już w tym miesiącu Nissan pokaże swój świeżutki conceptcar Land Glider. W rzeczywistości jest to kolejna wariacja skutera na cztery kółka, które ostatnio stały się szczególnie modne i dominują serie nowych aut wiodących producentów (patrz Peugeot). Napęd opiera się na dwóch elektrycznych silniczkach, zamocowanych z tyłu pojazdu. To trochę taki futurystyczny kaszlak. Baterie zasilające elektryczne silniki pojawią się po prostu w supermarketach, a podładować je będzie można bezprzewodowo na zwykłych stacjach benzynowych.
Inną, niezwykle ciekawą cechą tego autka jest specjalny system "pochylania" nadwozia, który stabilizuje poziom kabiny pasażerskiej, w trakcie ostrych zakrętów. W efekcie, choć auto odchyla się o 17 stopni od pionu, my nie czujemy właściwie nic... Umożliwa to skomplikowany system czujników, z których informacje są przetwarzane w centralnym komputerze, sterującym mechanizmem przechylania. Dodatkowo sensory mają wykrywać zagrożenie wypadkowe i znacznie rozszerzać system wspomagania układu kierowniczego.
Autko pojawi się w sprzedaży na początku 2010 roku.
Więcej zdjęć tutaj.
Źródło: icars.sg

Już w tym miesiącu Nissan pokaże swój świeżutki conceptcar Land Glider. W rzeczywistości jest to kolejna wariacja skutera na cztery kółka, które ostatnio stały się szczególnie modne i dominują serie nowych aut wiodących producentów (patrz Peugeot). Napęd opiera się na dwóch elektrycznych silniczkach, zamocowanych z tyłu pojazdu. To trochę taki futurystyczny kaszlak. Baterie zasilające elektryczne silniki pojawią się po prostu w supermarketach, a podładować je będzie można bezprzewodowo na zwykłych stacjach benzynowych.

Inną, niezwykle ciekawą cechą tego autka jest specjalny system "pochylania" nadwozia, który stabilizuje poziom kabiny pasażerskiej, w trakcie ostrych zakrętów. W efekcie, choć auto odchyla się o 17 stopni od pionu, my nie czujemy właściwie nic... Umożliwa to skomplikowany system czujników, których informacje są przetwarzane w centralnym komputerze, sterującym mechanizmem przechylania. Dodatkowo sensory mają wykrywać zagrożenie wypadkowe i znacznie rozszerzać system wspomagania układu kierowniczego.

Autko pojawi się w sprzedaży na początku 2010 roku, a więcej zdjęć możecie obejrzeć tutaj.

Źródło: icars.sg